9.07.2011

Spójrz na mnie teraz

Spójrz na mnie teraz i powiedz kim jestem
Nim przeszłości mrok me serce pochłonie
I przegram swe życie, przegram z kretesem
Nim przeznaczenia pochodnia zapłonie

Spójrz na mnie teraz i daj mi mą mapę
Bo gdy już nieba jestem bliżej niż blisko
Boję się bardzo, że znów tam  nie trafię
I stracę swe życie, stracę to wszystko.

Spójrz na mnie teraz i odejdź na zawsze
Pustką wypełnij me serce przegniłe
Do snu utul i przykryj mnie płaszczem
Tak jak ja nigdy tego nie zrobiłem

Spójrz na mnie teraz, jeśli jeszcze potrafisz
Przez czasu przepaści i parawan milczenia
Dojrzeć choć okruch tego co mnie trapi
Tego, że słowa tracą dla mnie znaczenia

Spójrz na mnie teraz, ja wcale nie chciałem
Bez Twego płomienia rozpalać ogniska
Wybuchło jednak całym mym ciałem
Dopiero teraz to czuję tak z bliska

Spójrz na mnie teraz i pamiętaj o tym
Co chciałem ci oddać w ten czerwcowy wieczór
Owinięte starannie papierem złotym
Przewiązane drutem kolczastym, na przekór

Spójrz na mnie teraz, ja już nie potrafię
Patrzeć w lustra i widzieć tam siebie
I rysować po nich, jak palcem po mapie
Drogę najprostszą prosto do Ciebie

Spójrz na mnie teraz, ja tu zostałem
Trwając przez chwilę w zimnej przestrzeni
Ona wypełnia wszystkie opustoszałe
Długie miesiące, gdy istnieliśmy zmyśleni

8.07.2011

ExŁajZet

Zimna i mroczna poezja tej nocy w powieki Twoje od środka zapuka
Poczujesz się dzisiaj jak wielcy prorocy, co nie umieli swych zmysłów oszukać
Podejdzie tak blisko, w kapturze na głowie, dotknie cię lekko ciemnością i mrokiem
Choćbyś i krzyczał to nikt się nie dowie, choćbyś pięściami kruszył szyby okien
Usiądzie przed Tobą i spojrzy Ci w oczy, gdy po twoich plecach przebiegną dreszcze
Białe kaftany krwią dziś Ci przemoczy, pamiętaj, tych plam nie wywabisz deszczem
Opowie Ci wszystkie zdarzenia z przeszłości, których nigdy nawet nie doświadczyłeś
Opowie o klątwach, zdradach i miłościach, o śmierci i życiu, w które nie wierzyłeś
Nawet nie zauważysz kiedy zaczniesz spowiedź, jak chciałeś zapałką rozświetlać ciemności
I znaleźć wszystko – siebie i odpowiedź w morzu pragnień, ran i bezsilności
Gdy zapałkę zgasił jakiś lodowy podmuch, tej samej nocy chciałeś wracać do mnie
Nie licz jednak na litości odruch, czas przecież nigdy nie zawraca wspomnień
Zimna i mroczna wysłucha w milczeniu, wszystkiego co masz jej dziś do powiedzenia
Potem wyrwie Ci serce byś nigdy już nie czuł niczego co warte tylko zapomnienia
Odejdzie jeszcze przed wschodem słońca, nie zauważając krwi słodkiej broczenia
Nie czekając Twojego końca, za szybą usłyszysz tylko smutne do widzenia